wtorek, 2 września 2008

Kwartalnik.

Jak widać, znowu szykuje się zmiana wyglądu bloga. Stąd powrót kolorowych obrazków w notkach. Znudziły mi się szarości.
Strona TheMovie, bo od niej zacznę, teoretycznie działa. Ma jeszcze pare błędów z którymi staram się rozprawić. Nowe paski powstają, ale nie wiem czemu do licha nie pokazuje ich na stronie głównej. Szlag!
Doszła do mnie dzisiaj (wczoraj właściwie, ale grzyby wysypało w lasach, więc cała rodzinka myśli tylko o jednym, więc poinformowanie mnie o paczkach czy śmierci kogoś z rodziny zeszło na dalszy plan) paczka od Konrada. Konrad podczas swojej pozdróży po Francji zakupił mi jeden z albumów z przygodami Spirou. Jestem wielgachnym fanem Spirou od kiedy przeczytałem album "w Nowym Jorku" prezentowany na łamach Świata Komiksu wieki temu. Oczywiście nikt nie wpadł na pomysł aby wydawać tę serię w naszym kraju, więc czytałem tylko jeden album (no i Małe Sprytki, ale to inna liga). Teraz położyłem łapska na kolejnym albumiku "Qui Arrêtera Cyanure?". Wygląda smacznie. Teraz pozostaje mi tylko przyłożyć się do nauki francuskiego w szkole i będę mógł czytywać komiksy w trzech językach.

Ostatnio wraz z Konradem i Igorem (jako że jesteśmy fanami Pratchetta) robiliśmy sobie wieczorne pratchhetowe jamy. Każdy wybierał sobie jakąś postać z książki i ją rysował. Bez limitu czasu. Just for fun. Poniżej prezentuję: Dwukwiata, Alberta i Cohena Barbarzyńcę.
Miałem nie pisać już o swoich projektach, bo większość z nich nigdy nie ujrzy światła dziennego, ale jest coś czym strasznie chcę się pochwalić. Wszyscy zapewne wiecie o komiksie "Człowiek Szynszyna". Biram postanowił zrobić kilka spin-offów swojej oryginalnej serii. Udało mi się załapać jako rysownik jednej z nich. Kilka pierwszych stron scenariusza już jest. Teraz tylko znaleźć chwilkę i to rozrysować. "Devon L. Angry: Agent of P.U.K.L.E.R.Z." już wkrótce.

Bartek Biedrzycki wspomniał o Dniu Blogera, który wypadał kilka dni temu. Nigdy nie słyszałem o takiej okoliczności, ale postanowiłem zadać sobie pytanie. Czy jestem blogerem?
Jestem zapisany w prowadzenie trzech blogów:
Rycerz Janek - na którym jeszcze nie zapostowałem żadnej notki, ale wszystko przede mną.
Schwing - który teoretycznie blogiem nie jest, ale odcinki publikowane są na blogu. Też nie zapostowałem tam żadnej notki, gdyż całą robotę odwala Konrad.
Belewood - czyli mój blog (lub jak to całkiem słusznie nazwał Bartek - kwartalnik) aktualizowany jest kurewsko rzadko. Pewnie dlatego, że ciągle zapominam o jego istnieniu. Swoją drogą o czym miałbym tutaj w ogóle pisać? Myślałem o filmach, ale te dobre recenzujemy do "Za...iste", a komercyjniaki zostają zdeptane w podcaście. Miałem recenzować komiksy, ale i ten pomysł upadł ponieważ praktycznie nie czytam komiksów. Aktualnie czekam na "Lucyfera" i "Baśnie". Na tym lista raczej się kończy.
Mógłbym dalej plotkować o moich pomysłach na projekty i komiksy, ale jak znów słusznie zauważył Bartek czasu nie ma wystarczająco dużo by je wszystkie zrealizować.
Lubię jednak mieć miejsce w którym mogę się czasem wygadać. Więc bloga nie zamknę. Postanowiłem więc poświęcić go mojej pasji. Nie, nie filmom. Nie, też nie komiksom. Postanowiłem poświęcić go narzekaniu.

Będę więc sobie od czasu do czasu narzekał.

O!

2 komentarze:

godai pisze...

Fujara jesteś i tyle :D

Piotrek pisze...

loal. Alberta dokładnie tak sobie wyobrażałem ,pomijając istotny szczegół a mianowicie orli nos.