czwartek, 4 września 2008


Przyznam się do tego bez bicia - jestem cholernie zadowolony z panującej ostatnio w kinie mody na przywracanie do życia starych bohaterów. Uzasadnienie jest niezwykle proste. Mam ten sam kompleks co Frank Miller.


Frank jak wiadomo po przekroczeniu czterdziestki nieco się podłamał. Jego ukochany bohater Batman nigdy tej magicznej bariery nie przekroczył. Trzeba było coś z tym zrobić. Tak powstał Powrót Mrocznego Rycerza gdzie Bruce Wayne ma 65 lat, więc zupełnie przypadkowo znów jest starszy niż Miller. Ale nie osądzam faceta, bo mam podobnie.

Chyba nie ma takiego dnia w którym nie miał bym ochoty obejrzeć ponownie Sprzedawców. Wielbię wszystko co wyszło spod łapy Kevina Smitha i to się chyba nie zmieni (tak, podobała mi się Dziewczyna z Jersey). Podczas jednej z ostatnich projekcji Clerks wyłapałem, że bohaterowie mają tam 22 lata. To był dla mnie lekki szok. Nagle zaczynam się zbliżać do wieku bohaterów moich ukochanych filmów, a osiągnąłem jeszcze mniej niż oni! Nigdy nie wywróciłem żadnej trumny, ani nie pracowałem w wypożyczalni. Raz było blisko, ale ubiegła mnie jakaś pierdolona dziwka bez szkoły. To interesujące zresztą: tak często się słyszy o tym jak wykształcenie pomaga w znalezieniu pracy, a tutaj taki piękny wyjątek. Nie dostałem pracy, bo studiowałem zaocznie. Robota przypadła dziewczynie, która całymi dniami siedzi na czterech literach. Część mnie ma czasami ochotę tam wpaść, przekonać się czy wie cokolwiek o filmach i sprawić, że będzie płakała. Na szczęście druga część woli zostać na fotelu, zajadać się serem i ponownie obejrzeć Sprzedawców.

I w tym momencie chciałbym podziękować Kevinowi za Sprzedawców 2, gdzie Dante i Randal przekroczyli już trzydziestkę (która dla mnie wydaje się póki co dość odległa). Co z tego, że w wieku 22 lat nie miałem na koncie żadnej szalonej przygody? W wieku 34 lat wciąż można się świetnie bawić na pokazie z... khem... osiołkiem.

To samo się tyczy innych tytułów, które po latach wróciły z wykopem do kin. Teraz, gdy podczas oglądania Szklanej Pułapki 2 uświadomicie sobie, że jesteście już starsi od zabijającego terrorystów na lotnisku Bruce'a Willisa, wystarczy jedynie pomyśleć o ostatniej odsłonie serii, gdzie McClane jest już stary, łysy ale wciąż może skakać na odrzutowce. Liczę, że kiedy zacznę łysieć powstanie kolejna Szklana Pułapka, w której Bruce po raz kolejny pokaże, że jeszcze nie wszystko stracone. Takim sposobem dziękuję też za Indianę Jonesa i Johna Rambo. Nie ważny jest poziom produkcji, liczy się nadzieja, że wiek nie ma znaczenia. Odkurzenie tych filmów ma oczywiście na celu nabicie sobie portfeli, jednak dla mnie są one czymś więcej. Próbą pokazania, że najwyraźniej na trzydziestce życie się nie kończy. Wciąż coś tam na nas czeka. Nie ważne czy to terroryści, kosmici czy facet dymający osła.

Martwi mnie jedynie planowany powrót Gliniarza z Beverly Hills. Nie chcę usiąść w kinowym fotelu i przekonać się, że kiedyś mogę stać się równie nieśmieszny jak stał się ostatnio Eddie Murphy...

14 komentarzy:

Mery pisze...

Wcale nie takie nudne jest na moje skromne oko ;-)

Piotrek pisze...

Człowieku - życie jest nudne ogólnie. Gdyby było ciekawe cały czas to też stałoby się nudne. A wydarzenia takie jak powąchanie swego dzieła wydanego na papierze albo dostanie wymarzonej pracy (w tym przypadku recenzenta ,co z tego ,że nie w jakiejś mega popularnej prasie ,ale takie są początki) - musisz przyznać są ciekawe. Co do wieku - na ten temat nie wypada mi się chyba wypowiadać . Porada na dziś - just be yourself. :]

ps. hooray for 'clerks' !

godai pisze...

Tak ci powiem...
Hm, w trzydzieste urodziny spojrzałem wstecz i pomyślałem, że wyprowadzenie się z domu w wieku lat 22 i to wszystko, co działo się przez następne kilka lat to był strzał w dziesiątkę. Zbieraj dupę w troki, bo nawet się nie obejrzysz. Nie jest smutno się starzeć, jak ma się na koncie tak dużo fajnych rzeczy, a kolejne przed tobą.

Marcin "Dr.Agon" Górski pisze...

Kevin, ty bydlaku...
Bele, ja mam dopiero 17 lat (17 i pół, ale i tak mówię, że mam 21 :P) i praktycznie cię rozumiem. Ostatnio mnie zaczęły nawiedzać dosyć dziwne myśli, o tym, co będę robił in da future. Starałem się porównywać swój tok myślenia do postaci z pudełka z obrazkami... Dzięki bogu, padło na Dantego i Cichego Boba. Ale nie ma to jak być sobom...sobą.

makowiec pisze...

dr.agon: czy ja wiem czy tak dzięki Bogu... Dante to życiowy nieudacznik niezdolny do samodzielnego myślenia. A Bob...teoretycznie ma głowę na karku, ale i tak stoi pod sklepem z Jayem i sprzedaje prochy. (;

Marcin "Dr.Agon" Górski pisze...

@Makowiec: Ja na przerwach stoję pod biblioteką i sprzedaję swoje życie towarzyskie.

r. sienicki pisze...

Znaczy się - druty ciągasz?

Marcin "Dr.Agon" Górski pisze...

Oh, Bele, ty żartownisiu :P

godai pisze...

Jest jeszcze jedna rzecz. Jeżeli zachowa się właściwe proporcje między urwanymi filmami, wyrzyganymi galonami wódki, byłymi dziewczynami, zarwanymi nocami i przeprowadzkami, to mając lat 30 możesz DUŻO więcej, niż mając 20.

Owszem, musisz się z kumplami umawiać tydzień wcześniej, bo jeden ma delegacje, inny konferencje, a trzeci urlop, ale stać cię na wszystko, co zawsze chciałeś mieć. Nie wyrzucają cię z żadnego klubu (chyba, że uśniesz na stole), a przede wszystkim - wiesz, czego chcesz :D

Marcin "Dr.Agon" Górski pisze...

Mało kto wie, czego tak naprawdę chce w życiu. Chciałem być podróżnikiem,pisarzem, dziennikarzem radiowym, Japonistą, chciałem pracować w CD-Action... Teraz chcę być recenzentem i krytykiem filmowym. Nieważne kim chciałem być, zawsze bałem się, że przyjdzie dzień, że uświadomię sobie, że to nie jest to, co chcę w życiu robić. Że będę miał 30 lat, żonę i dzieci i będę czuł się nieswojo w pracy, którą do tej pory się fascynowałem.

godai pisze...

Wtedy miałbyś wtopę.

Ja jestem na etapie, że nie boli mnie nic, co sobie wypracowałem przez te lata :D

Marcin "Dr.Agon" Górski pisze...

Praca, praca... A dom wybudowałeś? Drzewo zasadziłeś?

godai pisze...

Kupiłem mieszkanie, to się liczy. Dom za jakiś czas.

Drzewo? Kilkanaście, co najmniej.

:P

Człowiek Potas pisze...

będziesz miał 26 to już ci wszystko będzie wisieć. no - poza jedną rzeczą. bo to dział czasami nawet do 80siątki.

ale powinieneś odnaleść spokój ducha, który w moim przypadku objawił się obraniem życiowego motta: WSZYCHO W DUPIE.